PRAGA w 13h i 43min: PODRÓŻNICY NIE POWINNI RODZIĆ SIĘ W STYCZNIU

Lubię kwiatki ale wolałabym bilet na Bali – to moje motto jeśli chodzi o prezenty urodzinowe. Od kilku lat nie wyprawiam urodzin. Po pierwsze dlatego, że ludzie, którzy nie wyprawiają urodzin się nie starzeją, a po drugie dlatego, że swoje urodziny najczęściej obchodzę w autobusie, samolocie lub w innych środkach transportu. Na moje ostatnie urodziny przed 30 (!) kupiłam bilet za 9 zł (!!!) do czeskiej Pragi. Spoko, tylko 9 godzin (!!!!!!!!) w autobusie.

 

Jest kilka minusów urodzin w styczniu. Pierwszy jest taki, że obchodzę je zaraz na początku roku więc przez resztę miesięcy nie mogę ściemniać jak normalni ludzie, że jestem młodsza niż w rzeczywistości. Najlepiej mają ci, którzy urodzili się w grudniu. Przez 11 miesięcy palą Jana, że są rok młodsi i nikt nie ma prawa podważyć tej kwestii. Drugim minusem jest fakt, że jeśli chcę zrobić sobie prezent typowy dla podróżnika (i nie mówię tutaj o kupnie ręcznika szybkoschnącego) to muszę sypnąć groszem. Mam dwie opcje: lot do ciepłych krajów lub odmrażanie tyłka w Europie. Opcja pierwsza spoko, ale problem z obchodzeniem urodzin w styczniu nr 3 jest taki, że w niektórych miejscach, w których miałam nieprzyjemność pracować, sezon urlopowy zaczynał się tylko i wyłącznie w okresie czerwca, lipca i sierpnia. Tyle. Nie mogłam wziąć urlopu w styczniu z kilku konkretnych powodów: bo grafik, bo kasa, bo coś tam, bo kaprys, bo pieprzenie w bambus.

 

Dlatego polecam chwilówki. Dla mnie chwilówka to podróż/wyprawa/wycieczka/ucieczka z kraju, która trwa max 48h. Jest to idealny rodzaj podróżowania, gdy grafik, gdy kasa, gdy coś tam, gdy kaprys, gdy pieprzenie w bambus.

 

Odmrażanie tyłka w Europie it is.

Pierwszy tekst z serii Chwilówki – 48h dotyczy Czech, a konkretnie pięknej Pragi.

 

PRAGA W 13h i 43min
ARCHITEKTURA

Czeska Praga to przede wszystkim piękne secesyjne budowle, które zasłużyły na osobny tekst. Czyli architektura, architektura i jeszcze raz tłuste jedzenie. Ups… Trochę się pospieszyłam, o jedzeniu czeskim innym razem. Dzisiaj ciocia Rita zaprasza Was na podróż do najważniejszych obiektów architektonicznych, które koniecznie trzeba zobaczyć i koniecznie trzeba obfocić będąc w Pradze tak krótko jak ja.

 

Jeśli byliście w Pradze i mieliście więcej czasu na zwiedzanie, gratuluję.

Jeśli byliście w Pradze krócej i udało się Wam zwiedzić więcej, gratuluję.

Jeśli chcecie od razu przejść do jedzenia, zapraszam tutaj: CHWILÓWKA DLA PODRÓŻNIKÓW.

Jeśli lubicie oglądać dzieła ludzkości, idźcie dalej zgodnie z programem.

Jeśli nic Was to nie obchodzi, pa – dzięki, że wpadliście chociaż na chwilkę

 

IMBIR I FLINSTONE

A właściwie Ginger i Fred. A jeszcze bardziej właściwie, to po prostu Tańczący Dom, często nazywany tak na cześć słynnej pary tancerzy Freda Astaira i Ginger Rogers. Zwykły biurowiec ale jednak obowiązkowy punkt programu w każdym przewodniku po Pradze. Ciekawostką jest fakt, że projekt budynku wykonał Frank Gehry, amerykański architekt pochodzenia polskiego. Drugą ciekawostką jest fakt, że zanim powstał ten skoczny budyneczek, Gehry był zainteresowany stworzeniem nowoczesnej budowli w Warszawie, jednak władze miasta nie wyraziły zgody… a potem powstały Złote Tarasy. No cóż. Gdyby domek tańczył u nas, szafiarki straciłyby swoją złotą mekkę.

.
NARODOWE DZIWADŁO

Jak głosi przewodnik, w fundamentach Teatru Narodowego w Pradze znajdują się kamienie z 19 ważnych dla kultury czeskiej miejsc. Jako dziennikarka przez duże G chętnie sprawdziłabym ten fakt, ale mogłoby to się źle skończyć dla budynku, który już raz kiedyś się zjarał. Teatr Narodowy spłonął w tym samym roku, w którym powstał, po kilkunastu latach pracy nad nim. Renowacja zajęła o wiele mniej czasu. Tak to już jest, że najpierw coś się musi spieprzyć, żeby mogło się polepszyć. Szkoda, że warszawska tęcza na Placu Zbawiciela nie miała tyle szczęścia. Niestety, to ona była narodowym dziwadłem i bardzo niektórym przeszkadzała.

.

KOŚCIÓŁ ŚW. MIKOŁAJA

Kościół św. Mikołaja widać praktycznie z każdego miejsca w Pradze. Podobno Mozart swego czasu miał tutaj swój koncert. Podobno barokowe organy, które wciąż znajdują się wewnątrz kościoła, noszą jego odciski palców. Podobno budynek nazywany jest tortem weselnym Czech. Ja bym nazwała go raczej wisienką na torcie czeskiej kultury.

.

RATUSZ STAROMIEJSKI

Ratusz Staromiejski znajdujący się na Rynku Staromiejskim słynie ze średniowiecznego zegara Orloj oraz pięknego widoku z góry. Nic więcej nie mogę o tym budynku powiedzieć. Ratusz z pewnością posiada dość ciekawą historię ale mało kogo to obchodzi niestety. Serio. Nawet przewodnik głosi, że budynek spoko ale za to zegar…

.

ZEGAR ASTRONOMICZNY

Zegar astronomiczny. Wow. Gdyby tylko dostać taki zegar na komunię. Jeszcze nigdy nie widziałam tylu ludzi podniecających się upływem czasu. Stali w jednym miejscu i gapili się na wskazówki. Tak samo jak ja. Były to najlepiej zmarnowane minuty w moim życiu.

.

ZAMEK NA HRADCZANACH

Zamek na Hradczanach to must see Pragi i każdy przewodnik głosi to samo. Jeśli mam być szczera, dla mnie jest on trochę bardziej imponujący niż warszawski Zamek Królewski, który jest w sąsiedztwie zbyt dużej ilości pubów, barów oraz pijanych ludzi z gastro, obijających się od Maka do Kefca (McDonald’s, KFC – przyp. autora). Niestety lokalizacja psuje całą królewską atmosferę. Zamek na Hradczanach stoi na wzgórzu, jak na prawdziwy zamek przystało.

.

MOST KAROLA DLA KOMORNIKA

Most Karola to jeden z najpiękniejszych mostów jakie widziałam w życiu. Jest to również jeden z najstarszych mostów kamiennych na świecie. Niegdyś odbywały się tutaj turnieje rycerskie oraz egzekucje. Most ma prawie 516 m długości, w sam raz na rozpędzenie konia. Co do egzekucji… jedyne egzekucje jakie mogą się tam odbywać w dzisiejszych czasach, to egzekucje komornicze. Jeśli nie wiedzieliście, że komornik może wejść na most – dosłownie – to może. Kilka lat temu majątek miasta został zablokowany, a Praga musiała spłacić dług komornikowi.

.

OBECNY DOM

Miejski Dom Reprezentacyjny jest jednym z najsłynniejszych budynków secesyjnych w Pradze. Secesyjny i sensacyjny zarazem. Budynek dla oka i dla ucha. Na samej górze mieści się przepiękne malowidło, a w środku odbywają się koncerty muzyki klasycznej. Był to ostatni punkt programu na czeskiej liście zabytków do obfocenia…A, zaraz…

Konieczne było wykonanie zdjęcia na Moście Legii ku uciesze moich praskich ko(L)egów. W końcu z Pragi na Pragę, nie?

Jeszcze jedno. Podróżnicy nie powinni rodzić się w styczniu. Jest zimno, ciemno i jeszcze raz zimno. Następnym razem lecę na Bali.

2 komentarze

  1. My do Pragi wymieramy się w kwietniu – mam nadzieję, że pogoda będzie bardziej sprzyjająca. Co do urodzin – ja jestem z lipca i dla odmiany albo jest mega gorąco i się nie da nic zobaczyć, albo leje, więc urodzeni latem to też nie najlepsi podróżnicy 🙂

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *