Śladami Harrego Pottera – WIADRO 22

Od wydania pierwszej książki J.K. Rowling – Harry Potter i Kamień Filozoficzny [jakby ktoś nie wiedział o jaką książkę chodzi (o ile ktoś taki istnieje?!)] – minęło 20 lat. Dokładnie 26 czerwca 1997 roku cała populacja Mugoli dowiedziała się o istnieniu świata Czarodziejów, czekoladowych żab i gadających skrzatów domowych, które do złudzenia przypominają Prezydenta Rosji. Poznaliśmy niejakiego Harrego Pottera, czyli chłopca, który przeżył [co, po co i dlaczego dowiecie się z książki – o ile jeszcze tego nie wiecie (serio?!)] i śledziliśmy z zapartym tchem jego losy w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Od tamtej pory każde dziecko czekało na sowę z listem, który informował młodego przyszłego Czarodzieja o przyjęciu do owej szkoły. Ja też czekałam na taki list i jakże wielkie było moje rozczarowanie, kiedy ów list nigdy nie przyszedł. Myślę, że ta cholerna sowa gdzieś się zgubiła… lub umarła w locie. Z Anglii [lub Szkocji (nikt nie wie przecież gdzie dokładnie położony jest Hogwart)] do Polski jest kawałek drogi, a sowa to nie Ryanair. W dwie godziny nie doleci.
Zawsze byłam przekonana o swoich magicznych zdolnościach. Potrafię np. dotknąć językiem nosa. Nie umiem co prawda latać na miotle, ale za to mopem władam jak szalona. Mówię językiem węży, kotów, a nawet gekonów tygrysich jeśli tylko mam do tego odpowiednią motywację. Lub wypiję o jeden kieliszek wina za dużo. A co najważniejsze, rozmiar różdżki nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia. Idealny materiał na ucznia Hogwartu, nie uważacie?!
LIST Z HOGWARTU – #pokasowę
Ostatnio wydarzyło się coś niesamowitego! Dostałam list z Hogwartu! Dokładnie 18 lat za późno. Ale jest. W końcu! Lepiej późno niż wcale, nie? Będę uczyć się magicznych sztuczek wraz ze zgrają jedenastolatków. 18 lat do tyłu to już jest kiblowanie level hard… ale taka okazja może już się nigdy nie przytrafić. Nie pozostało mi więc nic innego, jak tylko spakować kufer i wyruszyć do Londynu! Jak widać, ta cholerna sowa miała bardzo długi 18letni lot. Swoją drogą, dlaczego w świecie Harrego Pottera listy przynoszą sowy? Wbrew powszechnej opinii to przecież dość głupie zwierzęta. Sowa nie przyniosłaby listu nawet gdyby miała wbudowaną nawigację i kompas w tyłku! Hogwart jest bardzo zacofany. Z drugiej strony, pewnie na tym właśnie polega jego magia.
W dzisiejszych czasach numer z sową nie miałby prawa bytu. Po pierwsze, skoro mamy możliwość śledzenia swojej przesyłki w Internecie, a o każdym ruchu kuriera, łącznie z obiadem i pójściem do toalety, dowiadujemy się przez SMS, z pewnością pojawiłaby się także możliwość śledzenia sowy z listem ze Szkoły Magii i Czarodziejstwa. Wyobrażacie sobie? www.pokasowe.pl – sprawdź gdzie jest Twoja sowa! Po drugie, organizacje PETA i WWF miałyby dużo do powiedzenia w sprawie wykorzystywania swoich i cudzych ptaków do niecnych celów.

jak wykonać list z Hogwartu dowiecie się np. tutaj -> Potter Crafts


Bank Gringotta / fot. Warner Bros
BANK GRINGOTTA – gdzie som moje piniondze?
W świecie Harrego Pottera, Bank Gringotta to miejsce gdzie Czarodzieje trzymają swoje magiczne pieniądze, kamienie filozoficzne oraz dusze zaklęte w rozmnażające się puchary. Brzmi ciekawie. Niestety w realnym świecie Gringott nie jest AŻ tak fascynujący, aczkolwiek nie można odmówić mu uroku.  Zdjęcia do filmu kręcone były w Australia House w Londynie. Trzeba przyznać, że mimo braku ponurych goblinów i krętych podziemnych korytarzy pełnych stalaktytów i stalagmitów, wnętrze budynku jest naprawdę imponujące. Według Hagrida, Bank Gringotta jest najbezpieczniejszym miejscem na świecie, chociaż ta teza została obalona przez samego Pottera i jego przyjaciół, którzy włamali się tutaj bez większych problemów. Następnie okradli jedną ze skrytek i wylecieli na ślepym smoku w stronę zachodzącego słońca. Mimo to, chętnie zostawiłam tutaj wszystkie swoje knuty, sykle, a nawet kilka galeonów. W skrytce 222 rzecz jasna.
Australia House / fot. Shutterstock
MINISTERSTWO MAGII – Rita, dziewczyna, którą szlag trafił
Do Ministerstwa Magii udałam się tylko w jednym celu. Zamierzałam zrobić awanturę wszystkim, przez których dostałam list z Hogwartu o 18 lat za późno – zaczynając od gościa, który codziennie musi myć przepiękną zieloną posadzkę i czyścić wszystkie kominy z proszku Fiuu (myślę, że na oko jest ich około… 2343244 sztuk i ciągle rośnie), a na samym Ministrze Magii kończąc. Planowałam zacząć, cytując klasyka, od słów: Macie tutaj niezły burdel! Jak wiemy z 5 części przygód młodego Czarodzieja, Ministerstwo Magii mieści się przy ulicy Great Scotland Yard, a do środka należy wejść przez budkę telefoniczną. I tu pojawił się problem. Budki brak! Cały misterny (a właściwie ministerialny) plan w p*zdu!
Wejście do Ministerstwa Magii / fot. Warner Bros
Brak wejścia do Ministerstwa Magii
Ron na przeszpiegach przed Ministerstwem Magii / fot. Warner Bros
Rita na przeszpiegach przed Ministerstwem Magii

DZIURAWY KOCIOŁ – znajdziesz, jak wiesz gdzie szukać

Uwaga! Spoiler! Piwo kremowe jest ohydne! A dostaniecie je między innymi w pubie Dziurawy Kocioł, który w świecie Harrego Pottera jest również wejściem na Ulicę Pokątną. Jak się tam dostać, pytacie? Pub mieści się na/w(?) Leadenhall Market… i w rzeczywistości pubem nie jest, ALE kto by się tym przejmował?! Leadenhall to naprawdę piękne miejsce! Nie, wcale nie byłam pijana pisząc to zdanie. Zresztą sami zobaczcie!

PS Nie dostaniecie tam piwa.

Wiem gdzie szukać!
W stronę Dziurawego Kotła / fot. Warner Bros
Już blisko…
Serio, blisko… / fot. Warner Bros
Można się zgubić… ale wciąż pięknie!
Oni dotarli… / fot. Warner Bros
I ja też!

Witam Cię na ULICY POKĄTNEJ!

Tajne wejście na Ulicę Pokątną znajduje się na tyłach Dziurawego Kotła. Tuż obok śmietnika, czyli oryginalnie i kontrowersyjnie w jednym. Należy stuknąć w czwartą… lub piątą cegłę na lewo… lub na prawo… w każdym razie trzeba trochę popukać, by wejście się zmaterializowało. To tutaj młodzi Czarodzieje zaopatrują się w magiczne książki, składniki do tworzenia eliksirów, szaty, sowy, fasolki wszystkich smaków oraz wszelkie inne magiczne różności. Ja znalazłam idealnie długą i grubą różdżkę, a w aptece kupiłam kilka substancji nieznanego pochodzenia, z których planuję zrobić nielegalne mikstury i sprzedawać na czarno pod Pałacem Kultury. Nie dostałam ani szczura, ani sowy, ani tym bardziej ropuchy, ale najnowszy model super szybkiego Mopa 2017 jest mój! Inspiracją dla Pokątnej była ulica Cecil Court. Musicie przyznać, że jest dość podobna.

Ulica Pokątna / fot. Warner Bros
Ulica prawie Pokątna / fot. wikipedia.org
PERON 9¾ na ½ dworca
W świecie Harrego Pottera, by dostać się do Hogwartu, należy udać się na peron 9 i ¾ na Dworcu King’s Cross. Ale tylko w książce. W filmie, King’s Cross ma swojego dublera – Dworzec St Pancras. Widocznie filmowcy uznali, że jest on bardziej reprezentacyjny i bardziej… brytyjski (?). Magia! – Wchodzicie do St Pancras, a wychodzicie na King’s Cross, gdyż sceny ze środka dworca kręcono już na dworcu właściwym odpowiadającym wersji książkowej… ale na niewłaściwym peronie…
Dworzec St Pancras
Filmowy Dworzec King’s Cross / fot. Warner Bros
Prawdziwy i niedoceniony Dworzec King’s Cross

Ukryty i niewidzialny dla Mugoli peron 9 i ¾ między peronami 9 i 10 w rzeczywistości kręcono na peronach 4 i 5. Zaraz przy śmietnikach… znowu. Szukacie wejścia do magicznego świata Mugole? Znajdziecie je pewnie gdzieś przy śmietniku! Serio, ktoś powinien popracować nad imidżem czarodziejskiego świata, bo leci na łeb na szyję. Prawdziwy peron 9 i 10 jest kawałek dalej. Znajdziecie tutaj słynną bramkę łączącą dwa światy, a także sklep z gadżetami z filmu, gdzie m.in. można kupić bilet na Ekspres Hogwart – Londyn, co też uczyniłam.

Dworzec King’s Cross / fot. Warner Bros
Dworzec King’s Cross kilkanaście lat później
Most na Dworcu King’s Cross / fot. Warner Bros
Most na Dworcu King’s Cross kilkanaście lat później
Przejście między peronami / fot. Warner Bros
Śmietniki między peronami
Przejście na peron 9 i ¾ (peron 4 i 5) / fot. Warner Bros
Przejście na peron 9 i ¾ (peron 9 i 10)
Incydent na MOŚCIE MILLENIUM
Jak wiemy z 6 części przygód HP, na Moście Millenium doszło do pewnego niebezpiecznego incydentu (bo tak pewnie ta sytuacja zostałaby nazwana w dzisiejszych czasach). Otóż most został zniszczony przez bandę latających i pierdzących czarnym dymem Śmierciożerców. Nie dajcie się jednak zmylić, most wciąż stoi i ma się całkiem dobrze.
Most Millenium w trakcie niszczenia / fot. Warner Bros
Kawałek Millenium Bridge
Inne ważne mosty – TOWER BRIDGE
Nie sposób wymienić wszystkich ważnych miejsc w Londynie, które można zauważyć, gdy Harry Potter leci najczęściej na miotle, ale zdarzyło mu się również na grzbiecie niewidzialnego konia (tetrisa*, czy jak mu tam). W jednej ze scen 5 części, Harry i jego banda przelatują obok mostu Tower Bridge, który jest tak charakterystyczny, że nie da się go nie zauważyć. I tak piękny, że nie można go pominąć w tym tekście.
Czarodzieje obok statku, Tower Bridge w oddali / fot. Warner Bros
Czarownice na statku, Tower Bridge w oddali
I tym sposobem udało mi się spełnić jedno marzenie z WIADRA 22: #dostać się do Hogwartu.

Niestety zdjęć samego zamku nie posiadam, gdyż jak pewnie wiecie aparaty nie działają w szkole (Nie wiecie? Serio? Co robiliście przez całe swoje życie bez tej wiedzy?). Jako dziecko z zapałem śledziłam przygody Harrego Pottera w czarodziejskim świecie, a teraz udało mi się odbyć podróż do miejsc będących inspiracją dla J.K. Rowling, która cały ten świat stworzyła. Książka doczekała się ekranizacji, powstały sklepy z gadżetami, słodycze, sztuka teatralna, a nawet muzeum w Anglii i Ameryce. Magia zawsze była fascynująca i zawsze już będzie nas fascynować, a Londyn, jak widać, to bardzo magiczne miejsce.

*testral – magiczne stworzenie; koń ze skrzydłami, widoczny tylko dla ludzi, którzy widzieli czyjąś śmierć


ŚLADAMI HARREGO POTTERA


Kupujcie bilet, Wingardium Leviosa i w drogę!

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz